Prezydent Donald Trump rozważa dodatkowe zmiany w gabinecie po odwołaniu prokurator generalnej Pam Bondi – ale jednocześnie zasygnalizował wsparcie dla przynajmniej jednego urzędnika, o którym od dawna krążyły plotki, że jest na liście do zwolnienia.
Według nowych doniesień Washington Post, Trump omawiał dalsze przetasowania z doradcami, starając się jednocześnie uniknąć tego, co jedno ze źródeł określiło jako „masowe przetasowanie" w jego administracji.

Kilka godzin po zwolnieniu Bondi w czwartek, Trump chciał złożyć „bardzo mocne" oświadczenie wspierające jego dyrektorkę wywiadu narodowego, Tulsi Gabbard, która była przedmiotem spekulacji, że może zostać zmuszona do odejścia.
Konto prezydenta do szybkiego reagowania na X wkrótce opublikowało tę wiadomość, zamieszczając oświadczenie jego dyrektora ds. komunikacji mówiące, że prezydent „ma całkowite zaufanie" do Gabbard i że „jakiekolwiek insynuacje w innym kierunku to całkowicie fałszywe wiadomości".
„Prezydent zebrał najbardziej utalentowany i wpływowy gabinet w historii, a oni wspólnie osiągnęli historyczne zwycięstwa w imieniu narodu amerykańskiego" – dodano w oświadczeniu.
Gabbard nadal informuje Trumpa w sprawach wywiadowczych, mimo że prezydent niedawno przyznał, że jest ona „trochę inna w swoim sposobie myślenia niż ja" w kwestii Iranu, zauważył Post w piątek.
Niemniej jednak urzędnik Białego Domu powiedział publikacji, że Gabbard jest „bezpieczna" na swoim stanowisku – na razie. Ale inni członkowie administracji MAGA mogą nie być.
Sekretarz pracy Lori Chavez-DeRemer i sekretarz handlu Howard Lutnick oboje znaleźli się pod lupą i mogą być zagrożeni zwolnieniem w następnej kolejności, według tego samego urzędnika. W zeszłym miesiącu Trump odwołał sekretarza bezpieczeństwa wewnętrznego Kristi Noem.


